Zawartość:
Podobne:
Kiedy studiowałam przez pół semestru miałam zajęcia z ekonomii. I wykłady i ćwiczenia więc trochę jednak czasu tym zagadnieniom poświęcono. Z przerażeniem jednak stwierdzam teraz że nic z tego czego się wówczas nauczyłam teraz już nie pamiętam. Nie tylko zresztą z ekonomii ale akurat te zagadnienia wydają mi się najbardziej praktyczne i wolałabym pewną wiedzę jednak zachować. Wiem na przykład co to jest wzrost gospodarczy czy stopy procentowe i oprocentowanie kredytów hipotecznych ale wiedza moja jest po pierwsze bardzo powierzchowna a po drugie rozumiem te zagadnienia raczej instynktownie i raczej nie potrafiłabym wytłumaczyć komuś innemu czym są takie stopy procentowe oprocentowanie kredytów hipotecznych czy wzrost gospodarczy. A to co wiem teraz opiera się nie tyle na wiedzy wyniesionej ze studiów co raczej na strzępach informacji zdobywanych w prasie i podczas dyskusji. Czasem naprawdę zastanawiam się na co była mi ta cała edukacja skoro tak czy tak nie pracuję w zawodzie a większości tego czego udało mi się podczas studiów nauczyć już nie pamiętam. Mniejsza o jakieś szczegóły z historii Polski na przykład ale praktyczna wiedza z przedmiotów prawniczych czy ekonomicznych mogłaby jednak być w życiu przydatna. Chociażby znajomość takich zagadnień jak wzrost gospodarczy stopy procentowe czy oprocentowanie kredytów hipotecznych. Ale może po prostu to moja pamięć funkcjonuje w taki sposób. Są przecież osoby które na co dzień nie zajmują się wcale tego typu zagadnieniami a jednak doskonale orientują się w tematyce. Może po prostu rzeczywiście ludzie dzielą się na humanistów i umysły ścisłe. W takim razie ja z pewnością zaliczam się do tych pierwszych. Zawsze zazdrościłam osobom zaliczającym się do tej drugiej grupy. Zawsze na przykład miałam problemy z matematyką i z zazdrością patrzyłam na koleżanki i kolegów dla których rozwiązanie zadania domowego z matematyki nie oznaczało zmarnowania całego wieczoru. Ale coś za coś. Ja za to nigdy nie miałam problemów z pisaniem wypracowań.